Wooden pencil and untied shoelaces on empty elementary school desk in sparse classroom with small furniture

Nauczyciele biją na alarm: Dzieci nie potrafią trzymać ołówka

Aktualizované: 1. decembra 2025By Tags: , , , ,

Więcej niż tysiąc nauczycieli w niemieckiej Hesji zwraca uwagę na alarmującą sytuację w szkolnictwie. Coraz więcej dzieci przychodzi do szkół podstawowych bez elementarnych umiejętności potrzebnych do opanowania nauki. Pedagodzy wskazują, że wiele dzieci nie potrafi prawidłowo trzymać ołówka, zawiązać sobie sznurówek na butach czy opanować podstawowej higieny. Jak informuje portal Bild.de, sytuacja ujawnia głębokie problemy w niemieckim systemie edukacji. Oprócz umiejętności motorycznych dzieciom brakuje także zdolności językowych i zdolności koncentracji.

Rezolucja 1100 pedagogów ujawniła poważne braki

Nauczyciele ze związku zawodowego Erziehung und Wissenschaft (GEW) w Hesji sporządzili rezolucję, w której opisują krytyczny stan gotowości dzieci do nauki szkolnej. Dokument został w środę o godzinie 11 przekazany na Hesenskie Ministerstwo Edukacji. Pedagodzy w nim stwierdzili, że dzieciom coraz bardziej brakuje predyspozycji do udanego uczestnictwa w początkowym nauczaniu w szkole. Razem z rezolucją przyszli też z konkretnymi żądaniami: więcej wykwalifikowanych nauczycieli, większa liczba psychologów i klasy z maksymalnie 20 dziećmi w szkołach podstawowych.

Czego wszystkim dzieci nie potrafią

Podstawowe umiejętności motoryczne i społeczne nieobecne

Pięćstronnicowy dokument szczegółowo wylicza deficyty, z którymi nauczyciele spotykają się na co dzień. Dzieciom brakuje chęci do wysiłku i koncentracji, tolerancji wobec frustracji i zdolności do uczciwej kłótni i pogodzenia się. Nie potrafią słuchać, myśleć i pytać. Wiele dzieci nie potrafi prawidłowo trzymać ołówka, ciąć, kleić, dłużej siedzieć wyprostowanym ani zawiązać butów. Do innych braków należy niezdolność do utrzymania porządku, uznawania i przestrzegania zasad oraz opanowania samodzielnej czynności toaletowej. Oznacza to, że niektóre dzieci nie są przyzwyczajone do używania papieru toaletowego i samodzielnego ubierania się.

Dzieci nie ponoszą winy za obecny stan

Inicjatorka rezolucji Heike Ackermann, 60 letnia nauczycielka szkoły podstawowej i zastępczyni przewodniczącego GEW, stwierdziła, że uczniowie zostali przez politykę pozostawieni samym sobie i nauczyciele też. Dodała, że jako społeczeństwo jesteśmy współodpowiedzialni za to, że sytuacja posunęła się tak daleko. Dzieci jednak nie ponoszą żadnej winy, podkreśliła Ackermann.

Żądanie więcej specjalistów i mniejszych klas

Związek zawodowy żąda znacznie więcej pedagogów społecznych i psychologów. Uzasadnienie jest jasne: szkoły podstawowe muszą uchwycić wszystkie problemy społeczeństwa, od migracji po konsekwencje konfliktów wojennych. Heike Ackermann opisała konkretną sytuację: gdy uczeń z Ukrainy przy dźwięku samolotu schował się pod stół i krzyczał, nauczycielka nie potrafiła sobie z tym sama poradzić. Doświadczona pedagogiczka wskazała też na problem z nauką tabliczki mnożenia. Gdy rodzice pytają ją, jak mogą pomóc w nauce tabliczki mnożenia, zaleca im granie w Monopoly lub Chińczyka. Coraz więcej rodziców jednak według niej zajmuje się raczej swoim telefonem komórkowym niż dziećmi.

Przekazanie dokumentu ministerstwu

W środę o godzinie 11 inicjatorzy przekazali list ostrzegawczy Michaelowi Ashelmowi, rzecznikowi Hesenskiego Ministerstwa Edukacji. Obecni byli między innymi hesenski przewodniczący GEW Thilo Hartmann, zastępczyni Heike Ackermann i nauczycielka szkoły podstawowej Felicitas Hemel z żółtą teczką z podpisami. Rezolucja stanowi pilne wezwanie do zmian systemowych w szkolnictwie i lepszego wsparcia dla nauczycieli i uczniów.