Burmistrz odpowiada za życzenia urodzinowe
Burmistrz niemieckiego miasta Tübingen Boris Palmer (53, niezależny) odpowiada przed urzędem ochrony danych osobowych. Powodem jest to, że jego miasto złożyło seniorowi życzenia z okazji 75. urodzin, co w Niemczech było powszechną praktyką. Senior poskarżył się, że jego jubileusz był publikowany w urzędowym biuletynie miasta.
Palmer skomentował sytuację na Facebooku, mówiąc, że to absurd. Jak informuje Bild, urząd żąda od miasta wyjaśnień w sprawie i oczekuje, że Tübingen będzie w przyszłości od wszystkich obywateli z góry wymagać pisemnej zgody na życzenia.
Zmiana przepisów zniosła możliwość publicznych życzeń
Urząd ochrony danych w Badenii-Wirtembergii poinformował, że do 2015 roku w prawie krajowym istniała możliwość publicznych życzeń. Po nowelizacji federalnej ustawy o ewidencji ludności w 2015 roku takie przepisy już nie istnieją. W związku z tym obecnie wymagana jest zgoda osób zainteresowanych.
Palmer w odpowiedzi na pismo urzędu zauważył, że Tübingen nie ma nawet urzędowego biuletynu, o czym poinformował również urząd ochrony danych. Mimo to musi teraz złożyć sprawozdanie i dostosować przepisy w mieście tak, aby życzenia były wysyłane tylko za zgodą.
Burmistrz krytykuje system biurokratyczny
Porównanie z prezydentem Argentyny
Palmer w oświadczeniu dla Bilda ostro skrytykował sytuację. Stwierdził, że przemysł się załamuje, budżety gmin zmierzają ku upadkowi i wszędzie trzeba oszczędzać na personelu, ale urząd ochrony danych ma czas prowadzić postępowania z powodu rzekomo nielegalnych życzeń urodzinowych.
Burmistrz dodał, że kto musi ciągle zajmować się takim nonsensem, nie ma czasu rozwiązywać realnych problemów kraju. Ochrona danych jest według niego tylko absurdalnie przesadzoną formą ogólnej biurokracji w końcowym stadium. Pomóc tu może już tylko piła łańcuchowa, oświadczył Palmer.
Nawiązanie do modelu argentyńskiego
Wzmianka o piłce łańcuchowej jest jasnym nawiązaniem do argentyńskiego prezydenta Javiera Mileia (55), który chciał uratować swoje zadłużone państwo właśnie za pomocą piły łańcuchowej. Hasłem wyborczym Mileia było: Niech żyje wolność, do diabła!
Burmistrz odmawia dostosowania się do absurdalnych wymagań
Palmer napisał na Facebooku, że to szczyt absurdu, gdy urząd oczekuje, że miasto będzie od obywateli z góry wymagać pisemnych zgód na życzenia. Chodzi przy tym o coś, co przez dziesięciolecia było zupełnie normalne i wielu sprawiało radość.
Jednemu z użytkowników Facebooka, który wyraził zrozumienie dla skarżącego się wrażliwego na ochronę danych, Palmer odpowiedział, że nie ma już ochoty dostosowywać swojego życia do tych abstrakcyjnych wymagań przewrażliwionych malkontentów. Po prostu nie chce już współpracować z takim systemem.
Burmistrz zauważył również, że cała sprawa mogłaby być zabawna, gdyby nie kosztowała tyle czasu pracy. Gdyby model używany w Tübingen rozprzestrzenił się, wszystkie gminy musiałyby wysyłać formularze każdemu w wieku senioralnym, komu mogłyby w przyszłości złożyć życzenia.






